I znowu mamy wtorek, a weekend pozostał tylko odległym wspomnieniem... Ale i tak mamy co wspominać, bo naprawdę bardzo miło spędziliśmy te najwspanialsze dwa dni tygodnia. Tak jak zaplanowaliśmy w podróż do rodziców wybraliśmy się jeszcze w piątek, tak aby spokojnie się wyspać i obudzić się już na miejscu. Z tym wyspaniem to nie jest jednak taka prosta historia. Majka na nowym miejscu była bardziej aktywna niż zwykle, generalnie to coś mi się wydaje, że w ogóle nie spała. Kilka razy naostrzyła sobie pazurki na nowej rogówce rodziców, ale ciii ;-) Gdy zrobiło się jasno, nasz kot postanowił upolować sobie śniadanie i tak zaczęła się pogoń za muchami, w końcu gdy o 10:00 przyszła pora do wstawania, Majeczka w najlepsze spała sobie w domku Tobiasza. Po śniadaniu wybraliśmy się na solarium, tzn ja się wybrałam, a mąż czekał na mnie przed wejściem, bo to dzikus jest i bał się wejść, potem szybkie zakupy i na 13:00 na obiad do babci. W menu znalazły się rosół, kotlet z piersi z młodymi ...
OPOWIEŚĆ O MNIE I O TYM CO MNIE OTACZA. O LUDZIACH, KTÓRYCH SPOTYKAM NA SWOJEJ DRODZE. O MARZENIACH, PRAGNIENIACH, O TYM CO MNIE MOTYWUJE DO DZIAŁANIA ORAZ O TYM WSZYSTKIM, CO WPADNIE MI DO GŁOWY - A TUTAJ ZA TREŚĆ NIE ODPOWIADAM :-)