No i stało się. Po kilku dniach namysłów, mój mąż podjął w końcu decyzję o wyprowadzce. Nie było nam łatwo, bo jednak wiele trzyma go w domu, ale jednak... Dzisiaj spakował swoją torbę, zabrał szczoteczkę do zębów, a ja na drogę kupiłam mu pół bochenka chleba, żeby chłop nie zgłodniał. Dzisiaj, gdy wieczorem wrócę z pracy nie usłyszę już chrapania dochodzącego z sypialni. W domu będę tylko ja i Majka... Niestety wszystkim tym, którzy już zaczęli wierzyć, że w końcu zdecydowaliśmy się na ten dawno zapowiadany rozwód muszę wyznać, iż małżonek mój pozostawia mnie w stanie słomianej wdowy. A w najbliższych dniach będzie opiekował się psem swoim rodziców, gdy ci odpoczywają nad Bałtykiem :-) Ja też odpocznę :-) Tylko kto mi teraz obiady będzie gotował i naczynia zmywał??? :-) No i żeby jemu przypadkiem ta wolność za bardzo do głowy nie strzeliła...
OPOWIEŚĆ O MNIE I O TYM CO MNIE OTACZA. O LUDZIACH, KTÓRYCH SPOTYKAM NA SWOJEJ DRODZE. O MARZENIACH, PRAGNIENIACH, O TYM CO MNIE MOTYWUJE DO DZIAŁANIA ORAZ O TYM WSZYSTKIM, CO WPADNIE MI DO GŁOWY - A TUTAJ ZA TREŚĆ NIE ODPOWIADAM :-)