Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą nowa praca

W drogę

Mam tę pracę :-) Jednak warto chodzić na rozmowy w urodziny. I chociaż mam wrażenie, że panie prowadzące rozmowę nie miały o tym pojęcia, to udało im się zrobić mi bardzo miły prezent. Nie wiem, jak to będzie. Wiem jednak, że w życiu robiłam już tyle różnych rzeczy, tak więc i teraz powinnam dać radę. Najciekawsze przede mną, to pewne. Już jutro wyjeżdżam na szkolenie do Łodzi, gdzie znajduje się siedziba mojego nowego pracodawcy. Szkolenie będzie trwało dwa tygodnie z przerwą na weekend. Oj będzie się działo... Już się boję. W Łodzi mnie jeszcze nie było. Czeka mnie jutro pobudka o 04:30 i podróż na dworzec, skąd o 07:00 odjadę w nieznaną mi stronę. Plusem jest, że w piątek wrócę do domu nowym, firmowym samochodem :-) Trzymajcie kciuki, a będzie dobrze :-) Tylko Majeczki mi szkoda. Co ona biedna zrobi beze mnie :-(

Ups and downs...

I tak oto kolejny tydzień za nami. (trzy tygodnie do wyjazdu!!!) Muszę przyznać, że początek tygodnia miałam wyjątkowo nerwowy. Mąż miał zacząć nową pracę, ale ze względu na jego nienajlepszy stan zdrowia, do końca nie było wiadomo, co i jak. Na szczęście jakoś, z bólem poszedł na szkolenie i dostał umowę. Najtrudniejsze było uzyskanie pozytywnej opinii od lekarza medycyny pracy, ale i tutaj los okazał się łaskawy :-) Mąż był u swojego neurochirurga na wizycie kontrolnej i ten po dokładnych oględzinach uznał, że kręgosłup jest już zagojony i implant ładnie usadowił się na swoim miejscu. Problem stanowi tylko rozcięty mięsień. Tutaj gojenie może potrwać trochę dłużej. Niestety tak to już jest. Najważniejsze, że mąż czuje się coraz lepiej i ma tą pracę. A to oznacza, że mamy już jedną wypłatę i tylko jeszcze ja znajdę pracę i wszystko będzie dobrze :-) Wiem, że nie wspominałam wcześniej, że mąż ma pracę w Polsce. Czasami lepiej nie zapeszać ;-) A nie oszukujmy się, gdyby nie t...