Po przylocie do Marsa Alam w hali przylotów spodziewaliśmy się zobaczyć rezydenta z naszego biura, jednakże obok itaki i neckermana nikogo tam nie było. Nie przeszkodziło to jednak zaradnym Egipcjaninom we wręczeniu nam kartki,wraz z która musieliśmy się udać do "banku" w celu uiszczenia opłaty za wizę $15 od osoby. Dobry sposób znaleźli sobie na robienie pieniędzy. Taki jeden samolot, ok 180 osób, każda po 15 zielonych i biznes się kręci. Nigdy nie zapomnę widoku strażnika, który na środku lotniska stał za swoim biurkiem z kawą i palił papierosa, jak gdyby nigdy nic. Mąż od razu poczuł się jak w raju. Brak zakazu palenia to coś co my znamy już tylko z filmów, a oni tam mogą palić wszędzie. Kosmos jakiś. Fakt, po kilku dniach ten wszędobylski zapach papierosów zaczął mnie strasznie mulić, bo ile można? Chociaż w samolocie był komplet, do naszego autokaru wsiadło zaledwie 10 osób. Po drodze do hotelu wysadziliśmy ludzi w trzech innych hotelach. I jak to zazwyczaj z...
OPOWIEŚĆ O MNIE I O TYM CO MNIE OTACZA. O LUDZIACH, KTÓRYCH SPOTYKAM NA SWOJEJ DRODZE. O MARZENIACH, PRAGNIENIACH, O TYM CO MNIE MOTYWUJE DO DZIAŁANIA ORAZ O TYM WSZYSTKIM, CO WPADNIE MI DO GŁOWY - A TUTAJ ZA TREŚĆ NIE ODPOWIADAM :-)