Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam... Tak właśnie wczoraj śpiewałam Tobiaszowi. Niestety tylko przez telefon, bo ze względu na moją pracę nie udało mi się pojechać do rodziców, żeby osobiście ucałować mojego kochanego kota w dnu jego pierwszych urodzin. Dla tych, którzy nie wiedzą, pierwszy rok koci przelicza się na 18 ludzkich lat. Tak przynajmniej wyczytałam w poradniku "Jak dbać o kota?", który dostałam w prezencie od kolegów z pracy. I tak właśnie, nie dość że Tobiasz skończył rok to do tego zyskał pełnoletność... Znalazłam jednak wyjście z tej niemiłej dla nas sytuacji i zaprosiłam całą trójkę, tj. Tobiasza i moich rodziców do nas na weekend. Zostaną u nas na noc i będziemy mogli świętować :-) Tak wiem, mam kota na punkcie mojego kota :-) Tak prawdę mówiąc to bardzo poważnie zastanawiam się nad przygarnięciem pary kotków. Chciałabym od razu dwa koty, tak żeby nie było im smutno, gdy ja będę w pracy. Pomyślimy zobaczymy. Na razie jeszcze niczego nie zdecy...
OPOWIEŚĆ O MNIE I O TYM CO MNIE OTACZA. O LUDZIACH, KTÓRYCH SPOTYKAM NA SWOJEJ DRODZE. O MARZENIACH, PRAGNIENIACH, O TYM CO MNIE MOTYWUJE DO DZIAŁANIA ORAZ O TYM WSZYSTKIM, CO WPADNIE MI DO GŁOWY - A TUTAJ ZA TREŚĆ NIE ODPOWIADAM :-)