Przejdź do głównej zawartości

Posty

Godzina dla Ziemi 31.03.2012 godz.20:30

Pamiętajcie, dzisiaj tj, 31.03.2012 o godzinie 20:30 będzie Godzina dla Ziemi. Musimy pamiętać o wyłączeniu światła i elektryczności. Akcja jest prowadzona w ramach WFF i jest akcją międzynarodową. Gaszenie światła ma na celu poprawę klimatu na Ziemi. Jest to akcja symboliczna, która skłania nas do refleksji nad naszym środowiskiem. Taki mały gest a może tak dużo. Gdybyśmy tylko mogli zjednoczyć się w tych działaniach. Więc gaśmy światło !!! A i na co dzień pamiętajmy aby nie przesadzać ze zużyciem energii elektrycznej, wody, gazu. Nie produkujmy niepotrzebnych śmieci. Dbajmy o naszą planetę :-)

Jajeczka, jajeczka

Na umytych oknach powiesiłam dzisiaj jajeczka wielkanocne, bo w końcu to już czas. Za tydzień Święta. Oczywiście bez zabawy się nie obeszło. Pisanki jeszcze wiszą, ale jak długo? Tego nie można przewidzieć :-)

Budowanie po polsku

Świąteczne porządki czas zacząć! U mnie zaczęło się od prania zasłonek i mycia okien. Jak człowiek tak sobie robi te świąteczne porządki to od razu jakoś tak lepiej się na duszy robi. A może to tylko dlatego, że przez czyste szyby więcej słońca wpada... Pewnie to drugie :-) Miałam wczoraj przyjemność lecieć z nowego terminala we Wrocławiu i muszę przyznać, że szczerze mnie ten budynek rozczarował. Jak już coś budujemy, to róbmy to porządnie, a nie jak zwykle, czyli byle jak. Pierwsza rzecz, która od razu po wyjściu z samolotu rzuca się w oczy to wysokie krawężniki, nawet w miejscu gdzie namalowane zostały pasy dla pieszych. A gdzie tutaj troska o pasażerów z ciężkimi walizkami, o matki z dziećmi na wózkach i o tych, którzy w nieszczęśliwy sposób na wózku wylądowali? Kolejna sprawa to schody, schody i jeszcze raz schody, tylko że tym razem przy wyjściach do samolotów. Nikt nie pomyślał o windzie, radź sobie człowieku sam. No i jeszcze t...

Koguty i inne ptaki

"Ten post już tu był, ale w jakiś sposób został usunięty więc dodaję go po raz kolejny. Szkoda żeby go zabrakło ;-)" Nie ma to jak weekend w pracy... Nie wiem skad u ludzi bierze sie ta wrogosc w sobote rano. Zamiast sie cieszyc, ze wolne, ze leca w nieznane, to tylko warcza od rana. Oczywiscie, na moje szczescie trafila mi sie taka "mila" panienka z samego rana. Musze przyznac, iz dzien zaczal mi sie lekkim biegiem, bo gdy tylko wlaczylam swiatla do sklepu ustawila sie nie mala kolejka. Ludziom zrana spada poziom cukru we krwi i to chyba jest powod tego calego zamieszania. Tak wiec grzecznie i uprzejmi witam sie z klientami spelniajac przy tym ich zyczenia, mrozone kawy, cappucina, ciasteczka, czego tylko dusza zapragnie. Az tu nagle wylania sie przede mna panienka, stroszy sie jak kogut gotowy do walki, oczy do mnie wytrzeszcza (dobrze, ze jej zylka nie pekla) i zaczyna zamawiac dwa ciasteczka. Na nieszczescie tego "kogucika" ja juz sie nauczylam, j...

Rezonans i strzelanie z karabinu.

Już po badaniu. Muszę przyznać, że cały ten rezonans to nic przyjemnego. Niby nic nie boli, ale uczucie jakiego się w nim doznaje też do najprzyjemniejszych nie należy. Najpierw musiałam odpowiedzieć na sto pytań dotyczących przebytych operacji, rozruszników serca, implantów itede, itepe... Oczywiście nic z powyższych mnie nie dotyczy. Potem poproszono mnie o ściągnięcie z siebie wszystkiego co zostało zrobione z metalu. Cały czas przed badaniem bałam się niemiłosiernie. Oczywiście mój mąż śmiał się ze mnie, bo on już ma za sobą tą wątpliwą przyjemność skorzystania z rezonansu. Gdy byłam gotowa do badania, kazano mi się położyć w bezruchu. Zatkano mi uszy, ostrzegając przy tym, że maszyna jest bardzo głośna (nie mylili się),  do ręki dostałam gumową trąbkę, którą należało użyć w sytuacji awaryjnej. Jakiej awarii, przecież miało być ok???  Gdy wjechałam do tuby, aż mi się słabo zrobiło. Nie było miejsca, żeby...

Mleczne kły

Zapomniałam dodać, że Tobiemu wypadły mleczne kły. Jednego zgubił nie wiadomo gdzie, a drugi wystawał mu wczoraj z pyszczka, odwrócony w stronę odwrotną do strony wzrostu więc po prostu wyciągnęłam mu tego ząbka. I tak właśnie nasz mały kotek staje się dorosłym kotem :-)

Powroty

Wolne, wolne i po wolnym... Jak to zwykle bywa, to co dobre szybko się kończy. I tak właśnie moje cztery dni wolnego dobiegło końca :-( Oczywiście z tego wszystkiego, co sobie zaplanowałam udało mi się tylko umyć kuchnię, ale to i tak spory sukces. Mój problem polega na tym, że lubię jak w domu jest czysto, niestety samo sprzątanie nie należy do moich ulubionych zajęć. Pierwszy dzień w pracy już za mną. Jakoś tak mam, że jak wracam do pracy po dłuższej przerwie, zawsze mam nadzieję, że coś się zmieni. No i co, no i nic :-) Wszystko było po staremu, a nawet w jeszcze większym bałaganie niż zwykle. Przy każdym stoliku ktoś spał, maszyna do kawy ciekła, czyli dzień jak co dzień.  Jeżeli spodziewałam się zastać miłych i uprzejmych klientów, to nic z tego. Ja już chyba za stara jestem do tej pracy. Ale to nic, już niedługo i mam nadzieję przenieść swoje życie na inne tory. Na razie cicho sza ;-) Teraz szykuję się do wyj...