Przejdź do głównej zawartości

Posty

W drogę

A dla tych, którzy myślą, że nie mam prawdziwych powodów do narzekania, przedstawiam raport z ilości przejechanych kilometrów od dnia, kiedy dostałam samochód służbowy. A jeżdżę dopiero od 2 tygodni... Wiedziałam, że mam duży teren i faktycznie dużą część mojego dnia pracy spędzać będę w samochodzie, ale prawie 3 tys to nie mało...                          

Będzie lepiej

Dużo zmian zaszło w moim życiu w tym miesiącu. I nie są to łatwe zmiany. Zaczęłam nową pracę, ale już dzisiaj wiem, że długo nie zabawie w tej firmie, bo nie dość, że płacą marnie, to strasznie męczy mnie ta praca. Bycie przedstawicielem handlowym jest pracą trudną i pewnie dużo zależy od charakteru, a ja się w tym zwyczajnie nie odnajduję. Tak wiem, że miesiąc temu, gdy byłam bez pracy narzekałam i chciałam pracę, bez względu jaka by ona nie była. Dzisiaj wiem, że popełniłam błąd, w momencie gdy odebrałam trzy telefony z zaproszeniem na rozmowy i we wszystkich trzech przypadkach odmówiłam. A trzeba było iść, oj głupio zrobiłam. Cóż, człowiek uczy się na błędach... Teraz wysyłam CV i mam nadzieję, że szybko coś znajdę :-) Ta dziwna praca, która zajmuje mi nie tylko osiem godzin w terenie, trzy godziny każdego wieczoru i jeszcze pół niedzieli, nie jest moim jedynym zmartwieniem. Od trzech tygodni jestem sama. Podjęliśmy z mężem decyzję o rozstaniu... Nie było łatwo, ale czasami tak j...

Rocznica w Łodzi

Kwiatki na rocznicę ślubu  Dzisiaj mija moja trzecia rocznica od dnia, kiedy mówiłam "tak, chcę" nie do końca zdając sobie sprawę, na co tak właściwie się zgadzam... Trochę miałam racji w tym, co powiedziałam w zeszłym roku, że trzeciej rocznicy możemy nie spędzić razem. I tak się faktycznie stało. Nie jesteśmy dzisiaj razem. Nie mogliśmy razem spędzić tego dnia. I w zasadzie w żaden sposób nie był to dzień spędzony jakoś wyjątkowo... Nie, jeszcze się nie rozwiedliśmy ;-) Zwyczajnie ja jestem w Łodzi, a mój mąż we Wrocławiu. Do domu wrócę dopiero w piątek wieczorem. A do tego czasu bardzo intensywnie szkolę się przed rozpoczęciem nowej pracy. A jest się czego uczyć. Mamy pięć katalogów, tak obszernych, że na dokładne ich przejrzenie nie starcza dnia. Niemniej asortyment w nich zawarty jest tak ciekawy i kolorowy, przez co i cała ta moja nauka nie jest aż tak męcząca. Mam nadzieję, że nowa praca nie okaże się następnym niewypałem. A przede wszystkim mam nadzieję sprawdz...

W drogę

Mam tę pracę :-) Jednak warto chodzić na rozmowy w urodziny. I chociaż mam wrażenie, że panie prowadzące rozmowę nie miały o tym pojęcia, to udało im się zrobić mi bardzo miły prezent. Nie wiem, jak to będzie. Wiem jednak, że w życiu robiłam już tyle różnych rzeczy, tak więc i teraz powinnam dać radę. Najciekawsze przede mną, to pewne. Już jutro wyjeżdżam na szkolenie do Łodzi, gdzie znajduje się siedziba mojego nowego pracodawcy. Szkolenie będzie trwało dwa tygodnie z przerwą na weekend. Oj będzie się działo... Już się boję. W Łodzi mnie jeszcze nie było. Czeka mnie jutro pobudka o 04:30 i podróż na dworzec, skąd o 07:00 odjadę w nieznaną mi stronę. Plusem jest, że w piątek wrócę do domu nowym, firmowym samochodem :-) Trzymajcie kciuki, a będzie dobrze :-) Tylko Majeczki mi szkoda. Co ona biedna zrobi beze mnie :-(

To właśnie... dziś mam urodziny

Stało się! Mam 29 lat... Cieszyć się, czy płakać??? Sama nie wiem. Jakoś tak obojętnie podchodzę w tym roku do moich urodzin. Zazwyczaj z niecierpliwością wyczekuję 23 września, a tym razem jakoś nie. Chyba się starzeję. Jak my wszyscy zresztą... Najbardziej martwi mnie, że mam zdjęcia ciasteczek, które upiekłam wczoraj dla gości. Zdjęcie kosmicznego tortu, jaki dostałam od rodziców. Zdjęcie ogromnej plakietki, którą powinnam dzisiaj dumnie nosić na piersi. Mam nawet zdjęcie urodzinowej grafiki Google, jaka widnieje dzisiaj na mojej przeglądarce i nic z tych rzeczy nie mogę dodać na bloga, bo mi się USB w laptopie popsuło. Do tego wszystkiego mam gorączkę i boli mnie głowa. Niedobrze... :-( W prezencie urodzinowym dostałam zaproszenie na rozmowę o pracę, na której byłam dzisiaj rano. Na wynik znowu muszę czekać do środy. Kurcze, dlaczego to wszystkie jest takie skomplikowane? Powiedzieliby zwyczajnie tak lub nie i byłoby po sprawie, a nie takie czekanie w niepewności.

Mniam mniam krewetki, czyli jak zadowolić żonę ;-)

W poniedziałek kończę 29 lat i już od wczoraj zaczęliśmy małe świętowanie. Teściu zaopatrzył nas w kilka browarków i żal było ich nie wypić. A dzisiaj? Dzisiaj mąż przygotował mi pyszną kolację, którą bardzo miło mnie zaskoczył. Przygotował dla mnie krewetki, które w Anglii jedliśmy dosyć często, ale po przyjeździe do Polski, jakoś się nie złożyło. Krewetki I tak wygonił mnie z kuchni, a sam pokroił cebulkę (udało mu się nie uciąć palca), dodał czosnek, białe wino, natkę pietruszki i sok z cytryny. A całość podał z bagietką czosnkową. Pychotka :-) Szkoda, że urodziny ma się tylko raz w roku...

Skoki, podskoki

Majka znajduje w sobie coraz więcej odwagi. Jako, że ostatnio więcej czasu spędzam w domu znajduję swojego kota w coraz to nowych sytuacjach. I tak dla przykładu ostatnio zastałam ją na półce obok telewizora. A co, w końcu jest kotem i skoki są w jej naturze :-) Majka Majka